sobota, 16 lipca 2011

30 day challenge - day 5.

Dziś tylko nabazgrany naprędce, dość symboliczny szkic. Jestem bardzo zmęczona. A i sam temat dość dziwny...bo oto w dzień 5 mamy narysować "best friend". W języku angielskim nie bardzo jest rozróżnienie między kolegą/koleżanką/przyjacielem/znajomym. Wszystko jest "friend". No, ale że "best", to doszłam do wniosku, że ma być przyjaciel.

Jestem osobą bardzo nieufną i nie rzucam raczej pochopnie słowem "przyjaciel" na prawo i lewo. Osobą, która przez wiele, wiele lat towarzyszyła mi we wszystkich zmartwieniach, radościach i rozterkach była Ula. Poznałyśmy się jeszcze w podstawówce, gdzie jedną z naszych ulubionych zabaw było bawienie się pluszakami. Ula miała dużego, pluszowego Tygryska z zakręconym ogonem. Ja bawiłam się dużym Simbą przywiezionym z Disneylandu. No a pluszaki, jak to pluszaki, zazwyczaj są dość zniekształcone i wyglądają dziwacznie w porównaniu z płaskimi bohaterami kreskówek 2D ;) Dlatego Tygrysek Uli dość derp, tak, jak go pamiętam.

Teraz, niestety, drogi nam się rozeszły - inne miasta, inne studia, inne życie. Mocno żałuję, ale chyba taka kolej rzeczy.


Prawdopodobnie wrócę jeszcze do tego tematu.

3 komentarze:

  1. Bo sprawa z przyjaciółmi jest zawsze dziwna. Albo ich nie ma, albo... No cóż, pozostańmy przy tym, że nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. CO NIE MA?!
    GDZIE NIE MA!
    Jestem już , a tygrysek ma wielką DZIURĘ z tyłu i robi teraz za pacynke :P
    Ul pozdrawia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że wróciłaś <3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...