sobota, 9 lipca 2011

Wreck This Journal! (i broszka)






Zrozumie mnie każdy, komu perwersyjną przyjemność sprawia ostrzenie nowych ołówków, zapach otwieranych po raz pierwszy zeszytów i szkicowników, biel czystych, kartek, mających TAKI potencjał.

Każdy, kto milion razy zaczynał pamiętnik (prawdziwy, komputerowy, blogowy) żeby po kilku zapisanych stronach (jak dobrze pójdzie) rzucić go w kąt.

To nie jest książka dla perfekcjonistów. Dla tych, którzy robią tylko idealne rysunki w szkicownikach, każdy wpis zaczynają od eleganckiego wcięcia i ozdobnika, którzy dla każdej literki i szkicu mają idealne miejsce. To journal dla tych o słomianym zapale, zniechęcających się nieudanym rysunkiem, zmiętą kartką, nadszarpniętą okładką.



Dotarł do mnie wyczekiwany Wreck This Journal - książkoszkicownik, z którym będę musiała przejść wiele ciężkich chwil, bo zmusza on do tego, czego zazwyczaj unika się jak ognia. Instrukcje krzyczą bezlitośnie - "Wyrwij tę kartkę. Zgub ją. Pogódź się ze stratą." "Pozwól innym osobom zniszczyć coś w tym szkicowniku, nie patrz kiedy to robią, nie ingeruj". Serce mi krwawiło, kiedy łamałam grzbiet. Ale i tak najprzyjemniejsze będzie przełamywanie oporów, o których nawet nie wiedziałam, że je mam.



Swoją drogą, dziękuję dziewczynom, które wczoraj na spotkaniu zabazgrały mi kartki do tego przeznaczone (i te, które wcale do tego przeznaczone nie były, bo to kolejna koszmarna rzecz z którą udało mi się pogodzić, i nawet się z tego cieszę ;)).

Dokumentować będę podróż z tą książką, będzie fajnie. Dobrze wydane pieniądze. Poczytajcie więcej na stronie autorki.

...i zlecona broszka, mniej ekscytująca.

6 komentarzy:

  1. http://skocz.pl/c_technika
    Próbowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 404 próbowałam już parę razy...page not found ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie całkiem ciekawe to jest, ale ja się chyba obejdę bez :) A broszka - super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ktoś mi zakosił krótki link :/
    Zatem niech będzie długo:
    http://deser.pl/deser/1,111858,9919061,Co_jej_sie_stalo__Wlasnie_namalowala_obraz_Marilyn.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Przezabawna sprawa, taki szkicownik. Masa wspomnień o nieprzypadkowych ludziach :)

    / Malla

    OdpowiedzUsuń
  6. Uhuhu, ależ tę całuśną Panią muszą później usta boleć...ciekawe ile jej szminki na taki jeden obraz schodzi~

    Ebru - dzięki :)

    Malla - mam nadzieję, że uda mi się ich trochę uzbierać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...