wtorek, 9 sierpnia 2011

You can't spell "happy" without "pizza"

Don't get me wrong - mam za sobą swoją działkę demonów obsesji na punkcie wyglądu i wagi. Wciąż jest do dla mnie delikatna kwestia, ale udało mi się opanować stuff na tyle, że zjem bez wyrzutów sumienia trzy pączki i poproszę o lizaka. Całkiem się lubię i zaprzyjaźniłam z nadprogramowymi centymetrami tu i tam. Jestem zdania, że spalę kalorie z tego wielkiego, smażonego placka z serem czystą radością z jego pochłonięcia, kropka.


Jak bardzo ironiczne jest to, że w otwarciu oczu pomogła mi kiedyś firma robiąca kosmetyki (z założenia - upiększające)?

Wy też nie dajcie się zwariować.





3 komentarze:

  1. Ja jeszcze z wyrzutami sumienia się nie uporałam, ale staram się choćby w ten sposób, że na przekór pozwalam sobie na małe, grzeszne przyjemnostki :)
    To jak zmienili tę kobietę w photoshopie- AAAA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, uwielbiam Twoje słodkie rysuneczki... zazdroszczę talentu ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. trafiłaś w samo sedno ;)
    Kiedyś gdzieś wyczytałam, czy też usłyszałam, że kobiety odchudzają się nie dla swoich mężczyzn, ani dla mężczyzn w ogóle, i nawet nie dla samych siebie, a tylko i wyłącznie z powodu ciągłej rywalizacji z innymi kobietami. Trochę (sporo) w tym prawdy :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...