poniedziałek, 23 stycznia 2012

Polowanie na króliki

Króliki w innej odsłonie ;) część z was pewnie wie, że w wolnym czasie oddaję się z przyjemnością łucznictwu tradycyjnemu. Zaczęłam w wakacje i przyznaję, że nie jestem najlepsza - nie jestem pewnie nawet średnia, ale pracuję nad sobą i po regularnych treningach widzę, że radzę sobie coraz lepiej. Rzuciłam się od razu na głęboką wodę, i już bodajże po miesiącu czy dwóch pojechałam na turniej łuczniczy, gdzie okazało się, że ciężko przestawić się ze strzelania do dużej słomianki umieszczonej na jednej, ustalonej wysokości, do celów na ziemi, na drzewach, umieszczonych poniżej, powyżej. Zaczęłam więc ćwiczyć strzelanie do różnych celów, a ostatnio z Pandą zdecydowaliśmy, że zrobimy tzw. małe cele - zwierzaki.

No i poświęciliśmy dwa wieczory na przygotowanie, przy czym ja odpowiedzialna byłam za część graficzną, a Panda za konstrukcyjną, i wczoraj odbyło się pierwsze oficjalne polowanie na szkodniki ;) mimo wiatru i deszczu bawiliśmy się dobrze, chociaż na widok króliczków kilka serc uległo złamaniu.



 

  Ten dorobił się oficjalnego imienia Kretynek.




 Nie ma litości! (łuk mi się błyszczy, tak, wiem)


Om nom nom~



Mwahaha!

Przy okazji przypominam o trwającym konkursie, można sobie wygrać rysunek ode mnie, informacje w poprzednim poście ;)

17 komentarzy:

  1. Pomysł genialny! 8D Łuk masz swój? Też bym chciała tak móc sobie regularnie postrzelać... ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohh Kretynek, z tarcza i Pandokrólik najlepsze :D

    tez kiedys strzelalam, jak dorobilam sie krwiaka na przedramieniu Mama kategorycznie odmowila mi kupna luku XD
    ech nikt nie wiedzial jak to zrobilam :D
    nawet ja sama >D

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka śmierć z zaskoczenia... Tylko współczuć tym słodziaczkom :`(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kitsune, swój :) polecam, mogę podać namiary do bardzo fajnego rzemieślnika który robi łuk pod osobiste preferencje.

    Yuki, a ja wiem jak to zrobiłaś ;) trzymałaś łuk w przeproście, zamiast w lekko zgiętej ręce, i Ci zwyczajnie cięciwa uderzała w przedramię...popularny błąd - ja pierwsze trzy czy cztery treningi wracałam czasami z popękaną skórą. Później się nauczyłam poprawnej techniki i dorobiłam solidnego karwasza na dodatek.

    Spaghetti, niektóre wcale nie były zaskoczone, umykały jak szalone ;)) z tą śmiercią to też przesada - jeszcze parę treningów nam posłużą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może :D Mama gdy zobaczyła ręke krzykneła "Nigdy więcej!"
      ale kaleczna zawsze byłam >D

      Usuń
    2. Specjalnie dla Ciebie wyszperałam zdjęcia moich rąk ;) pierwsze zdjęcie z drugiego treningu:

      http://i17.photobucket.com/albums/b84/Rynnthevampire/ugh.jpg

      I drugie, chyba z czwartego:

      http://i17.photobucket.com/albums/b84/Rynnthevampire/lucznictwo23.jpg Tutaj dużo mniejszy siniak, ale, uwaga, już miałam założony karwasz, więc teoretycznie miałam ochronę :> a i tak za zgięciem łokcia pękła mi skóra. Wyglądałam jak ofiara przemocy domowej ;)

      Na szczęście później już obyło się bez takich dramatów.

      Usuń
    3. poczekaj czyli to jest przedramie xD
      to mi chodziło o ramie >D
      ogarnieta niczym szpadel jestem jak zawsze :D
      ja niestety nie mam zdjec wiec sie nie pochwale ale doborowoy siniolec to byc :D

      Usuń
  5. Króliki!

    Trochę szkoda, że nie wystawiliście się z Pandą na aukcjach z "zabijaniem królików". Chętnie bym licytował :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No przecież miało być gotowanie, a nie zabijanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To później można było króliki ugotować :P Albo ciastka zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojeeej!
    W momencie babieję do reszty, jak widzę takie urocze maleństwa ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Rynn, a z jakiego łuku strzelasz? Mój to 18 kilowy z lekkim refleksem, ale nie pamiętam kto go robił ;( Ten na zdjęciu przypomina mój więc może to ten sam producent. I strzały masz porządne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, strzały są cedrowe, spinowane :) łuk jest robiony przez rzemieślnika nazywającego się Krzysztof Riebandt, robi rewelacyjne łuki. 13,8 kilo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, jakie biedaki!. Śliczne są ;D.
    A uczęszczałaś na jakieś kursy, czy jesteś samoukiem? :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Parparim, krakowski klub łucznictwa tradycyjnego wziął mnie pod swoje skrzydła i nauczył :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o, jest i królik-panda :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...