niedziela, 21 kwietnia 2013

Mizofonia


"Mizofonia (z gr. misos - nienawiść, phone - dźwięk), inaczej SSSS (Selective Sound Sensitivity Syndrome) jest jednym z rodzajów nadwrażliwości na dźwięki. Chory na mizofonię doznaje silnie negatywnej emocjonalnej reakcji w odpowiedzi na określone odgłosy, szczególnie te wydawane przez innych ludzi, jak np.: głośny oddech, chrapanie, mlaskanie, pociąganie nosem, chrząkanie itp. Reakcję tę opisuje się często jako niemożliwą do opanowania mieszaninę złości i lęku, połączoną z psychicznymi i somatycznymi objawami reakcji walki i ucieczki. Osoba z mizofonią może nie tolerować różnej ilości dźwięków, przy czym najtrudniejsze do zniesienia są z reguły odgłosy wydawane przez najbliższych"


http://pl.wikipedia.org/wiki/Mizofonia


Długo się zbierałam do narysowania tego Słowa. Bo wiem, że nie jestem jedyną, której to przeszkadza w życiu i w relacjach z ludźmi.

Mój mężczyzna wścieka się już, jak któryś raz słyszy "nie ciamkaj, nie mlaszcz, nie przełykaj tak głośno". Nie zliczę, ile kłótni o to było.

Ale nie da się wyjaśnić, jak wielki wstręt i nienawiść budzą te dźwięki i sama osoba je wydająca. Masz ochotę wybić zęby komuś, kto notorycznie mlaszcze i ciamka obok Ciebie, wsadzić mu to jedzenie głęboko w gardło żeby się udławił, rzucić tym cholernym kubkiem o ścianę. A później sam czy sama boisz się tych myśli.

Dla zainteresowanych, garść informacji:

Choroba, w którą trudno uwierzyć.

http://wyborcza.pl/1,75400,10241921,Mizofonia__gdy_pyszny_rodzinny_obiad_jest_tortura.html

http://mizofonia.info/index.php/14-nauka/12-mechanizmy-mizofonii-autonomiczny-uklad-nerwowy-oraz-uklad-limbiczny

https://www.facebook.com/pages/Mizofonia/359960790745130?fref=ts facebookowa społeczność.

29 komentarzy:

  1. Czyli, że to jednak choroba? Myślałam, że "się czepiam" i "jestem dziwna"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to się nie wyklucza, jak u mnie. ;)

      Usuń
  2. Ja mam to codziennie... 10h szkoly (nauczyciele i reszta "spolecznosci" szkolnej i to na "lekcjach"), na przerwie puszczaja bardzo glosno jakies "hity" radiowe (przy ktorych ona tanczy dla mnie jest klasyczna), a w transporcie znow radio, a czasami nawet "utwory weselne" tyu discopolo. W domu kazdy cos odemnie chce, telewizor dziala calymi dniami, zlomokomp ma zepsute wiatraki.

    Przez to wszystko nie mam wenny... Ale jeszcze trzy lata tej ****** i wyjezdzam jak najdalej od tego wszystkiego, a jak przez przypadek osiagne poziom krytyczny ucierpi srodowisko i wyjade znacznie wczesniej. Niewazne gdzie: chce ciszy, spokoju i w koncu uruchomic silniki rozwojowe na pelne obroty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to na wenę nie wpływa, najwyżej jak mam dość, to uciekam do pokoju i w tworzenie. Współczuję.

      Usuń
  3. Mam to, ale tylko w stosunku do niektórych osób. Może po prostu mnie wkurwiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kekeke. "Wiesz, mam mizofonię, ale ty to mnie zwyczajnie wkurwiasz."

      Usuń
  4. mam to ale także w stosunku do niektórych osób :/ szczególnie mnie wkurza jak ktoś głośno pisze, głośno je jabłko, zamiast kaszlnąć raz a porządnie to wydaje z siebie wielokrotność echuechuechu, kiwa się jak do mnie mówi aż dostaję zawrotów głowy i choroby morskiej zamiast stanąć jak człowiek i powiedzieć.

    Reasumując, mam to tak jak Fewyn :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "echuechuechu" :D ciekawe, wiele osób wkurza głośne pisanie, a ja bym w życiu na to nie zwróciła uwagi...

      Usuń
    2. Rynn - ale w niektórych pomieszczeniach jest taka akustyka że to skrabanie długopisem bardzo słychać :)

      Moją Mame złości to, że ja głośno pisze na klawiaturze na komputerze stacjonarnym - fakt, jest już wyrobiona i słychać, za to na lapku jak piszę to nic nie słychać :)

      Usuń
    3. Dziś właśnie siedziałam na wykładzie i słyszałam szkrobanie długopisu dziewczyny z drugiej sali, chyba notowała jakimś wypisującym się mazakiem ;) ale mnie to po prostu nie drażni, ot, słyszałam szuranie. :) każdy ma inne bodźce wyzwalające...

      Usuń
  5. Ojj, jak dobrze znam to uczucie. Siedzę w szkole na przerwie i mam ochotę wsadzić to jedzenie koleżance do gardła, byleby przestała ćlamkać. Ledwo się opanowuję, żeby tak nie zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka...

      Mnie najbardziej dziwi to, że nie możesz nikomu zwrócić uwagi na to, że mlaszcze i siorbie, bo wychodzisz na chamską i niekulturalną osobę.

      A wdupcanie jak średnio ogarnięta świnia niby jest szczytem kultury? Arghsdf.

      Usuń
  6. Jak na prawdę ma na imię twój facet:D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to większego znaczenia, bo i tak wszyscy do niego mówią per Panda ;)

      Usuń
  7. Właśnie znalazłam ten obrazek na kwejku i dzięki niemu trafiłam na twój blog. Twoje obrazki są już sławne w internecie :)
    http://kwejk.pl/obrazek/1758005/mizofonia.html

    Pozdrawiam,
    Smoczyca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wiem, wiem ;)) Cześć, Smoczyco :)

      Usuń
  8. jestem na granicy szału gdy... słyszę jak mój kot się liże. kocham tego potworka, ale nie mogę wytrzymać gdy się myje. nie mogę też znieść głośnego pisania.
    myślałam, że jestem nienormalna, a okazuje się, ze nie tylko ja tak mam, dzięki, Rynn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie ma za co. Moja kuzynka też tak ma, notorycznie rzuca w kota kapciem jak się myje. Jestem pełna podziwu w sumie, bo ona siedzi z nogą na nodze, i nagle wykonuje tylko taki wyrzut kapcia ze stopy, kapeć mknie w linii prostej w drugi koniec pokoju i pach kota, który zwiewa się lizać do kuchni.

      Usuń
  9. Jak ja Cię rozumiem. A mieszkam z siorbiącym - mlaszczącym i smarkającym - chrapiącym. Katorga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. I w dodatku z chorymi zatokami, więc odcharkiwanie kilka razy dziennie z głębi trzewi gwarantowane. Blehhh..

      Usuń
    2. Łączę się w bólu. Moi ostatnio wyspecjalizowali się dodatkowo w ściąganiu zębami pokarmów umieszczonych na widelcu. Straszne!

      Usuń
  10. a mnie jeszcze wkurza dźwięk wydawany przez psy jak się po jajcach liżą fuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D dobrze, że nie mam psa...

      Usuń
  11. Och a ja znam ten problem od drugiej strony :D Mój facet tak ma i dostaję fkurwa kiedy mówi,żebym nie mlaskała kiedy ja przecież nie mlaszczę! Można się o to pożreć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. hah, to chyba sporo ludzi na to cierpi ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama >.< Ciagle się czepia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej. Pozwoliłem sobie użyć Twojego obrazu na moim blogu w poście o mizofonii. Jeśli masz coś przeciwko, daj znać - usunę. Pozdrawiam, Artur.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze to troche mi ulzylo gdy dowiedzialam sie ze to jest jakas choroba, a nie tylko moja upierdliwosc. Mam to od zawsze, nie pamietam zeby bylo inaczej. Moze teraz gdy mam juz prawie 30 lat w koncu przekonam moich rodzicow, ze to ze nigdy nie chcialam z nimi jesc obiadu wcale nie oznaczalo ze ich nie lubie... :) zawsze tak mysleli, bylam rodzinnym odludkiem. Co innego moj maz, on sie z tego smieje i w ogole nie widzi problemu. Nadal mysli ze tylko sie czepiam, nawet jak podsuwam mu kolejne artykuly do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...