sobota, 6 kwietnia 2013

Weź to zdejm.

Chyba się zerzygam z żalu jak zobaczę kolejną kobietę z figurą gruszki w przykrótkiej baskince i przyciasnych legginsach które mało nie eksplodują na łydkach. Legginsy, oczywiście, obowiązkowo z błyszczącej skóry. Moda, alleluja i do przodu, azteckie wzory, sowy i panterki.


78 komentarzy:

  1. errrrm niesmak. i oczywiście KONIECZNIE podkreślone "kobieto"

    gdyby to było "załóż to, w czym czujesz się dobrze" to jeszcze bym się może zgodziła

    wciąż trzeba tłumaczyć, że każdy ma inny gust i to jego sprawa jak się ubiera? nie wierzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, nie mam męskich, stukilowych znajomych którzy by się wciskali w rurki, bo to akurat modne ;)

      A nad wersją "w czym czujesz się dobrze" się zastanawiałam, ale ostatecznie padło na tę :)

      Wciąż trzeba tłumaczyć, że przy niektórych figurach pewne rzeczy po prostu szpecą, wyglądają pokracznie i okropnie? ;) Nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy się ubierał jak chce, tak jak nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy sobie wymalował na tyłku skrzydełka. Ale litości, nie zakładaj na siebie wszystkiego jak leci tylko dlatego, że to jest modne :))

      Usuń
    2. Może intencje były dobre, ale w słowa ujęłaś to imo dość niefortunnie.

      Plus nie kryję, naprawdę drażni mnie wrzucanie wszystkich ludzi do jednego wora i narzucania swojego zdania jako niepodważalnej prawdy (jeszcze w formie takiego plakatu "socjalistycznego" ;d). Każdy z nas jest inny, każdy myśli na swój sposób, każdy co innego uznaje za pokraczne i okropne. Niektórzy lubią ubierać się modnie, bo sprawia im to autentyczną przyjemność. Czasem fakt, nie mają do tego figury, ale być może też z takich czy innych względów nie mogą jej zmienić. Czy w takim razie musimy od razu takie osoby krytykować i zabierać im taką przyjemność?

      Ja rozumiem, każdy ma swoją opinię, ma Ci się prawo to nie podobać blablabla, spoko - ale niektóre rzeczy naprawdę, naprawdę powinno się zostawić dla siebie. Zwłaszcza, że jak ktoś źle się ubiera, to nikomu to tak naprawdę nie wadzi (cierpli tylko zmysł estetyczny).

      Natomiast autentycznie WYŚMIEWANIE (nawet nie komentowanie czy sugerowanie zmian!!!) na "fejsbuczku" jak zasugerowała koleżanka niżej? Hmm.

      Usuń
    3. Powiem tak - bronić się nie będę, bo uważam, że nie mam przed czym. To tylko obrazek. Nie ma co spinać pośladów, przecież nie przyklejam go na czole każdej pannie, której ubiór mi się nie podoba. Ani nie pluję jej pod nogi. ;)

      Obrazek nie krytykuje też nikogo personalnie, więc chyba kto ma się poczuć urażony, ten znajdzie powód ;)

      Usuń
  2. @ Pani wyżej -> osoba obserwująca pierdylion sweet blogasków testujących nowe limitki brokatu za pięć złotych polskich.
    Czy wciąż trzeba tłumaczyć, że wyglądasz w tym jak straszydło? Nie wierzę ;)

    Ubieraj się jak chcesz, tylko nie płacz na fejsbuczku, jak ludzie na twój widok składają się ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ... to blogi jakie obserwuję mają cokolwiek do rzeczy? Nie ma to jak stare dobre argumentum ad personam, jak ja to kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ej, ja mam wisiorek z sową :x
    oczywiście czasem zdarza się, że coś jest modne i jednocześnie się podoba, wygląda się w tym fajnie i dobrze się w tym czuję.

    a leginsy może i są wygodne, ale musiałabym na łeb upaść, żeby pokazywać w nich swój metrowy (;)) tyłek. najwyraźniej jednak paniom nawet sporo większym ode mnie to nie przeszkadza i krzywdzą się strojami fatalnie dobranymi do sylwetki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja mam kolczyki piórka i sporo rzeczy z ćwiekami :D nie hejtuję konkretnych trendów (może poza uggami i pseudouggami, bo te zadeptane pięty mnie osłabiają), hejtuję bezmyślne podążanie za modą bez względu na wszystko. ;)

      Usuń
    2. Heh, ja np. uwielbiam legginsy, ale zakładam tylko czarne i do długich bluzek/tunik, bo chcę uniknąć efektu świnki w kosmosie (czyli galaretowaty, trzęsący się tyłek w nakrapianych gatkach) :P A zamiast sowy marzy mi się wisiorek z pawiem.

      Na pewno wyglądałby lepiej u mnie niż utej dziewoi w militarnej koszuli, galaxy legginsach, słynnych zarowych sandałkach i futrzanej czy tam pierzastej kamizelce!!11111111!!!!1!11!!!oneoneone*


      *jeśli wziąłeś/aś ten tekst na serio skonsultuj się z kimkolwiek, komu jad mózgu nie zalał :P

      Usuń
    3. Futrzasta kamizelka, wiedziałam, że zapomniałam czegoś narysować!

      Usuń
  5. Matko, jaki hejt... I na blogu i facebooku. Zastanawiam się, ile osób oburzonych zrozumiało sens tego obrazka. Przecież nie krytykuje tego, kto się w co ubiera, tylko pewien trend. Ile jest takich osób, które nie założą czegoś tylko dlatego, że jest niemodne? Inna sprawą jest sylwetka. I na to, niestety, też trzeba zwrócić uwagę. Znam osoby, które mają nadwagę, a potrafią wyglądać super (np. ja XD). A widuję też na mieście ładne, szczupłe kobiety w szpilkach, które sobie mało nóg nie połamią na chodniku i zamiast wyglądać seksownie, wyglądają po prostu śmiesznie. Nie wszystko jest dla każdego... Życie jest brutalne, niestety.
    Pozdrawiam serdecznie (nawet, jeśli uważam, że dziewczyna na pierwszym rysunku wygląda wybitnie uroczo w tym wszystkim, co ma na sobie ;)).
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się zgadzam i podpisuje każdą kończyną. Nie widzę problemu w noszeniu tego, w czym się dobrze czuje i dobrze wygląda na raz - nikt tutaj niczego nie zabronił. Dla mnie afisz podkreśla, żeby pomyśleć, a nie ślepo lecieć za żurnalem. Teraz się nosi gołe dupsko, spalmy spódnice! Yey!

    I choć jestem bardzo tolerancyjna i chcę, żeby ludzie byli szczęśliwi w swoich skórach, wolałabym żeby grube babska nie były szczęśliwe w za małych jeansach (zakładanych na leżąco z wciągniętym brzuchem, bo inaczej nie wejdą), gdy siedzę za nimi na zajęciach.

    Proszę polać Kerowyn za mądre słowa, nie wszystko jest dla każdego. Ja mam np. długi tułów i jak założę miniówkę która zaczyna się w pasie, a nie na biodrach, to mam nagle uda jak słoń (mój własny chłopak miał odwagę mi to powiedzieć, więc uznałam że jest faktycznie źle). Mam wąskie stopy i wypadam z butów, które są otwarte z przodu - taki lajf. Nie noszę ich, bo wyglądam jak pajac i jeszcze kogoś zatnę szponem (Bond miał nóż w bucie, ja nie muszę).

    Także patrzmy na siebie krytycznie, a nie kserujmy się z okładki "HOT". Amen!

    OdpowiedzUsuń
  7. a może niektóre kobiety wolą siebie w leginsach bo np.lubią swoje grube uda, albo swoje modne leginsy? dlaczego maja wyglądać "ładnie" w rzeczach "odpowiednich" skoro czują się lepiej w rzeczach modnych? nie można mierzyć wszystkich swoja miara.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam o tym w ten sposób, ciekawy punkt widzenia :)

      Usuń
    2. Polecam wypowiedź Trasz nieco niżej, celem zrozumienia przesłania obrazka.

      Usuń
    3. nie zakładaj, że nie rozumiem przesłania tylko dlatego, że inaczej odbieram pewne rzeczy. szanuję twój punkt widzenia, dlatego też moja wypowiedź nie jest w żaden sposób ofensywna czy krytyczna, porostu spojrzałam na problem z innego bieguna :)

      Usuń
  8. Nie zgadzam sie! Moda jest niezbedna dla osob mało kreatywnych i pozbawionych wlasnego gustu! Jesli ktos nie potrafi sie ubrac to niech przynajmniej kupi sobie cos modnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co z tego, że kupi sobie coś modnego, jak założy ciasne legginsy i obcisłą bluzkę z napisem "rich bitch" gdzie widać 10 oponek na brzuchu a legginsy wyglądają jakby miały zaraz eksplodować? Nie każdy wygląda ładnie w tym co modne. Osoba w dzwonach może wyglądać lepiej niż ktoś kto naciąga na siebie "kondomy" tj. rurki :') Tu nie trzeba być kreatywnym tylko obiektywnym. Trzeba umieć spojrzeć na siebie krytycznie i dopasować to w czym wyglądamy najlepiej, a nie to w czym chcemy wyglądać najlepiej.

      Usuń
    2. No nie zrozumieliśmy się! Jeśli ktoś jest za mało sprytny by ubrać się odpowiednio, to cokolwiek założy, będzie wyglądać źle ;] Z dwojga złego niech więc ubiera modne ciuszki - przynajmniej doceni taki ubiór wąska grupa osób: pozbawiona wyczucia estetyki ale zorientowana w trendach mody ;]

      ...chociaż po głębszej analizie problemu dochodzę do wniosku, że osobę mało sprytną, ubierającą się w źle dobrane i niemodne rzeczy docenią hipsterzy, też nieźle ;]]]

      Usuń
  9. Dobre to jest, widzę codziennie w szkole dziewczyny, których szczupłymi nazwać nie można (nie żeby mnie można było, ale dlatego daruję sobie takie kreacje), a które bardzo do serca wzięły sobie modę na legginsy i przykrótkie koszulki, naprawdę to najprzyjemniejszy widok nie jest. A rysunku nie odbieram jako jakiegoś zarzutu w stronę wszystkiego co modne, "zdejm to co modne, załóż to, w czym wyglądasz dobrze", czyli jak dobrze wyglądasz w modnym to noś to sobie do woli. A jak nie wyglądasz dobrze w modnym to też sobie noś, ale licz się z tym, że takie obrazki na Twój temat będą powstawać.

    Fajny blog :D

    OdpowiedzUsuń
  10. #mta, rzeczywiście. Że te grube osoby mają czelność zakładać to, co im się podoba! Straszne chamstwo. Powinni nosić odpowiednio wyselekcjowane ubrania, nakazane im przez Zarząd ds. Odpowiedniego, Nieraniącego Poczucia Estetyki Internauty #347890 Ubioru! Albo w ogóle nie pokazywać się na oczy, w końcu są nie dość, że grubi, fujfujfuj, jak oni śmieli, na pewno obżerali się słodyczami 24-7, zasługują, spaślaki głupie, i na przykład żyć oddzielnie, wiecie, getta to niegłupi pomysł był.

    Wow, ludzie, spójrzcie na coś, co wyjątkowo nie jest waszym tyłkiem i przyjmijcie do wiadomości, że a/ człowiek ma prawo ubierać się tak, jak chce, bez względu na to, czy jakiejś Ani Kowalskiej się to podoba, czy nie; b/ sami też nie jesteście idealnie ubrani, zgrabni i piękni, więc przestańcie zachowywać się jak jacyś cholerni guru mody, ok? No naprawdę, bo wam ciśnienie weźmie i się podniesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie obrazek dotyczy osób, które ubierają wszystko co modne i wydaje im się, że wyglądają świetnie tylko dlatego, że jest to modne. A potem ktoś ich oświeca, że wyglądają jak zza krzaka i podcinają sobie żyły.

      W moim rozumieniu rysunek nie dotyczy osób typu Beth Ditto z Gossip, które znają swoje wady, akceptują je i jeszcze umieją przerobić w atut, mając w nosie opinię innych.

      Usuń
    2. Bo oczywiście, kiedy ktoś ci powie, że chce mu się rzygać na widok legginsów eksplodujących na twoich tłustych łydkach, powiesz "Aha, spoko, dzięki za konstruktywną krytykę" i pójdziesz ubrać się tak, żeby usatysfakcjonować kogoś, kogo razi sam fakt tłustości tych łydek. Bo z pierwszego zdania wynika, że autorkę razi i to, że ludzie noszą to, co według nich wygląda na nic dobrze, i to, że robią to, mając (gasp!) nadwagę.

      Nie wiem, serio nie wiem, co chce osiągnąć osoba, która takie rzeczy mówi. Poprawić sobie humor dołowaniem innych? Że aha, ja jestem fajny, bo umiem krytykować? A może taka grubaska w legginsach ma zaniżoną samoocenę i za wszelką cenę chce się przypodobać, żeby ktoś ją polubił chociaż za ubrania, bo "nie ta" waga to już grzech? A może taka grubaska w legginsach ma w dupie, czy komuś się podoba jej ubranie i po prostu jest szczęśliwa, nosząc to, co nosi? Weźcie się ludzie czasem zastanówcie, co mówicie, po co mówicie i czy w ogóle jest sens usta otwierać, a jak wam tak strasznie przykro patrzeć, to się odwróćcie.

      Usuń
    3. Każdy ma prawo sobie nosić, ja mam prawo sobie komentować ;)) I komu tu się ciśnienie podnosi? :D

      I lol, ja mam tłuste łydki a wcale nie mam nadwagi. Skąd ty w ogóle wzięłaś ten cały wątek o grubych ludziach, strasznie projektujesz na mnie jakieś z dupki wyjęte poglądy! Ja pisałam o kobietach o figurze gruszki, przy czym można być gruszką ważącą 55 kilo co nie zmieni faktu, że te 55 kilo rozkłada Ci się głównie na nogach i w tyłku, i legginsy to najbrzydsze, co możesz na siebie wtedy włożyć x)

      A ty wciąż "grubaska" "waga" "otyłość" "tłuste łydy". Może ty się zastanów, czy jest sens usta otwierać, jak się nie doczytało ;))

      Usuń
  11. O matko - czy każdy kto bierze ten obrazek do siebie musi od razu wylewac tu swój jad i okazywać niezadowolenie że komuś jednak może przeszkadzać obleśnie trzęsący się tyłek w mpk lub wolałby nie oglądać cudzego "rowka", bo rurki-biodrówki są krejzi feszyn? Skoro ktoś chce się ubierać jak chce (choćby nawet wyglądem sugerował brak funduszy na lustro) to niech się tak ubiera, a nie daje otoczeniu znać, że jednak postrzeganie go jako feszyn wiktim jednak go boli :> Ty masz prawo nosić za małe ciuchy, a ktoś ma prawo powiedzieć, że mu się to nie podoba. I skoro Ty, niezadowolony blogowy przechodniu, pragniesz egzekwować owo prawo, to dlaczego osoba, która ma prawo powiedzieć że ją Twój wygląd śmieszy ma zamilknąć? Ty nie chcesz, by ktoś ograniczał Twą wolność w kwestii ubioru, ale masz czelność ograniczać cudzą wolność w kwestii wypowiedzi (i to kulturalnej wypowiedzi)?

    Mam wrażenie, że większość osób po prostu nie zrozumiała tego obrazka i uznała go za personalny atak bo ma świadomość, że ubiera się na przekór własnej figurze, urodzie oraz dobremu smakowi, a innym ma się to wyłącznie podobać.

    OdpowiedzUsuń
  12. a mi sie podoba rysunek:) ja lubie motyw owy, ale zadnego cosia z sową nie mam xD.


    Szczerze mówiąc to rozbawil mnie:D. Faktycznie, niektore dziołchy jak tylko kolor miętowy nie będzie modny to sa w tanie odsprzedać, aby w ogole go nie ubierać, bo to 'niemodne'.
    Różne są skrajności, ale fajnie to pokazałaś:-). Każdy kto zauwazyl nagly przyplyw blogow z "outfitami"(nigdy nie wiedziałam co to znaczy xD) pewnie bedzie wiedzial o co chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że teraz w modzie będzie karmazynowy. Jakby ktoś wiedział, jak się ten kolor po ludzku nazywa, to dajta znać. :D

      Usuń
    2. ja czekam aż ćwieki wyjdą z mody i laski będą odsprzedawać po taniości :3
      (a przez miętę polubiłam pastel goth, dziecinnieję na starość -.-)

      Usuń
  13. Zgadzam się w pełnej rozciągłości. : D Dodałabym do tego jeszcze wzorzyste spodnie/legginsy i buty wyglądające jak kopyta, które sprawiają, że nosząca je nie potrafi wyprostować nóg podczas chodzenia. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to przecież jest szałowy aztecki wzór na ledżinsach no! ;D

      Usuń
  14. Niestety ten obrazek wygląda wybitnie propagandowo, niemal jak "Kobiety na traktory!". Ten tryb rozkazujący uważam za zupełnie niepotrzebny. Jeśli komuś nie podoba się narzucanie trendów przez media czy blogi modowe, to nie powinien ich naśladować, narzucając innym swoje opinie. "W czym wyglądasz dobrze" - według kogo? Ogółu społeczeństwa? A gdzie miejsce na indywidualizm? Powinniśmy nosić to, co nam odpowiada i w czym czujemy się dobrze, nie przejmując się cudzym zdaniem. Ktoś lubi irokezy, ćwieki, czarne skóry i glany? Ok! Ktoś inny woli różowe koronki, falbanki, brokat? Też w porządku. A jeśli ktoś inny wybiera podążanie za najnowszymi trendami, to też dajmy mu żyć.

    Na koniec zaznaczę, że nie "pluję jadem", tylko wyrażam swoje zdanie. Bez epitetów i wycieczek osobistych. I nie oczekuję, że ktokolwiek się z tym zgodzi. :)

    Pozdrawiam,
    zupełnie niemodna Kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ktoś wybiera krytykowanie sobie podążanie za najnowszymi trendami, to już nie dajmy mu żyć? ;))

      Usuń
    2. Krytyka trendów nie jest zła. Natomiast krytyka osób, które za nimi podążają, jest daleka od tolerancji.

      Kaja

      Usuń
    3. Ale czekaj, co, nie mogę już skrytykować osoby, która bezrefleksyjnie zakłada na siebie wszystko co zobaczy w Zarze, mimo, że nie pasuje to do jej figury ani w ogóle wyglądu? Bez jaj ;)

      Usuń
    4. Dodajmy, że jest to osoba hipotetyczna i w ogóle raczej stereotyp pewnej osoby, a nie ktośtam konkretny ;)

      Usuń
    5. Służę przykładem:
      "Nie podobają mi się legginsy, bo podkreślają mankamenty figury."
      "Nie podobają mi się dziewczyny w legginsach, którym bokami wylewa się tłuszcz."
      Jedno to opinia, a drugie krzywdząca krytyka.

      Odpowiadając na Twoje pytanie: Tak, z jajami! ;) Krytykowanie cudzego wyglądu jest - moim zdaniem - nie do przyjęcia. Co to znaczy, że coś "nie pasuje do wyglądu"? Według jakich norm? To, co nam wydaje się dziwne, w innym społeczeństwie czy grupie społecznej może być zupełnie normalne. A tymczasem nasz ubiór może uchodzić za brzydki i niedobrany.

      Kaja

      Usuń
    6. Ale co wyście się tak uczepili tego tłuszczu. Gdzie ja mówię, że zła figura = tłusta figura. Sama nie jestem przesadnie szczupła, i po prostu ubieram się tak, żeby to jako tako wyglądało :]

      "Nie podobają mi się dziewczyny, które noszą legginsy, a którym te legginsy nie pasują".

      Nie sądzę, żeby to była krzywdząca straszliwie opinia.

      Usuń
    7. Akurat taki przykład mi przyszedł do głowy. I nadal nie rozumiem, na czym ma polegać owo niedopasowanie do wyglądu/figury. Czyżby ludzie rodzili się z poczuciem, że "do figury typu X nie pasuje ubranie Y"? A może to wpływ otoczenia i mediów? ;) Np. kiedyś nieogolona kobieca pacha czy noga nie wzbudzała afery. Teraz niemal wszyscy czują się tym obrzydzeni. Nieświadomie poddajemy się manipulacji.

      Ciągle podtrzymuję zdanie, że cudzego wyglądu nie powinno się komentować. Ale to Twój wybór. Mnie akurat bardziej razi treść tego obrazka, w którym nie tylko krytykujesz, ale nakazujesz zmiany krytykowanym przez siebie osobom.

      Kaja

      Usuń
    8. Trudno, masz prawo, żeby Cię raziło ;) każdy się czasem lubi trochę pobulwersować, cieszę się, że udało mi się tę potrzebę zaspokoić ;)

      Usuń
    9. Bardziej zdziwić niż zbulwersować. I nie należy to do moich potrzeb, a jest normalną reakcją nie sytuację, z którą się nie zgadzam. Dodam jeszcze jedną małą refleksję:

      Widzicie kogoś, czyj ubiór Wam się nie podoba? Proponuję odwrócić wzrok. Życie to nie Simsy, żebyśmy mogli projektować wygląd innych ludzi. Oni nie istnieją po to, żeby zaspokajać nasz zmysł estetyczny. ;)

      Kończę i jeszcze raz pozdrawiam,
      Kaja

      Usuń
    10. Odwracam. Czasem się uśmiechnę pod nosem. Nigdy nic nie mówię, bo każdy ma prawo nosić to, co mu się podoba.

      I każdy, jak ja, ma prawo się z tego po cichu podśmiechiwać i komentować to w internecie - od tego są m.in. blogi. Jak już kiedyś pisałam - nie zamierzam drukować takich ulotek i wręczać ich każdej, z mojej opinii, kiepsko ubranej kobiecie ;))

      Usuń
    11. Natomiast wręczyłaś wirtualną propagandową ulotkę wszystkim obserwatorom tego bloga i - znając popularność Twoich obrazków - wielu innym internautom. ;)

      Nie mogłam się powstrzymać, ale to już naprawdę tyle ode mnie.

      Kaja

      Usuń
    12. A to już nie mój problem, kto na mojego bloga wchodzi, bo tu przymusu nie ma - ja nikogo nie zmuszam ;)

      Usuń
  15. Najbardziej w tym wszystkim podobają mi się te wszystkie "plucia jadem", "hejtowanie" czy jakieś tam inne oświecone słowa o nabieraniu dystansu. Trochę chyba się pogubiłam...

    Przecież wszystko zaczęło się od tego, że to autorka obrazka "hejtuje" osoby źle ubierające się...? Przecież to ja (i parę innych osób) propaguję tutaj podejście "żyj i daj żyć innym", które co jak co wynika z przesłanek pozytywnych. Natomiast autorka i koleżanki będące za ideą płynącą z obrazka tylko w jakiś sposób starają się uzasadnić swój brak tolerancji dla osób źle ubranych... co jakby nie patrzeć wynika właśnie z totalnego braku dystansu. I to ja niby pluję jadem? Dobre :D Zwłaszcza, że jak się okazuje nie chodzi nawet o osoby otyłe, których wylewający się tyłek rzeczywiście może być niesmaczny. Nie, chodzi o osoby po prostu źle dobierające ubrania... DRAMAT!!! może i pluję jadem, ale przynajmniej nie na tyle, żeby siąść przed komputerem i całą swoją frustrację wylać w formie obrazka. Nie mówiąc już o tym, że nie daj gęsty borze ktoś w tych czasach odważy się polemizować z treściami znalezionymi na internecie, a już automatycznie zostaje nazwany hejterem. I gdzie tu jakiekolwiek pole do dyskusji? Dlaczego tak się ograniczamy? I dlaczego jesteście tak zdesperowani, żeby uwalniać z siebie tylko negatywną energię?...

    Jak się spodziewałam, pojawiły się też (trochę pseudo-)argumenty dotyczące wolności słowa i szacunku do swoich opinii blablabla. Ah, jaka jestem zaskoczona, ziew. Tak, szanuję opinie innych osób... póki te opinie nie są szkodliwe i nie są częścią większego problemu. A "większym problemem" w tym wypadku jest cała ta irytująca kultura mówienia kobietom jakie powinny być. Bądź mądra, ale nie za bardzo, bo przecież faceci nie lubią czuć się gorzej, bądź seksowna, ale nie za bardzo wyzywająca, bądź pewna siebie, ale nie bądź zbyt stanowcza, przy czym bądź też niesamowicie miła, bądź taka taka i siaka, bądź milion rzeczy naraz. Ubieraj się modnie, ale z tym też nie przesadzaj, bo koniecznie musisz wyglądać przy tym dobrze. Tylko dobrze według kogo? I tu pojawia się problem, bo ile ludzi na świecie, tyle różnych opinii.
    Drugim problemem jest fakt, że w efekcie mamy właśnie taki naród smutasów, gdzie każdy szuka okazji, żeby poczuć, że ma nad kimś przewagę.

    Poza tym nie chcę nikogo martwić, ale ślepe trzymanie się argumentu "jest wolność słowa i mam prawo krytykować co i jak chcę" nie prowadzi do niczego i jest najczęściej stosowanym (pseudo-)argumentem, kiedy nie ma się nic lepszego do powiedzenia. Bo skoro bawimy się w ten sposób, to równie dobrze ja też mogę tak uargumentować swoje stanowisko - żadnych wątów do mnie, bo mam prawo skrytykować obrazek i uznać go za wyjątkowo idiotyczny (oczywiście mówię tutaj tylko --hipotetycznie--, prawda? ;) ).

    To najprawdopodobniej ostatni komentarz z mojej strony, bo liczyłam jednak na jakąś konkretną dyskusję, a srogo się przeliczyłam. Widzę tylko odwracanie kota ogonem, zrzucanie odpowiedzialności na odbiorcę oraz poklepywanie siebie po plecach, podczas gdy ja żadnego powodu do dumy szczerze powiedziawszy nie widzę.

    PS zwrotu, którego szukacie to nie 'hejtowanie', a 'calling someone out on their bullshit', skoro tak chcemy się trzymać języka angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale słuchaj, ja mogę sobie rysować obrazki, a ty możesz mnie za to nienawidzić, i ja nie mam nic przeciwko ;) żadnych wątów do Ciebie nie mam przez to, bo masz prawo do własnej opinii, tak jak ja mam prawo do własnej. Wyrażam ją, szokujące, na SWOIM blogu ;) w postaci dokuczliwego obrazka, si.

      Usuń
  16. Niech ktoś uspokoi te wszystkie awanturujące się GRUBE BABY ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. O, to po prawej to mój zestaw na wiosnę. Od dziesięciu lat.

    OdpowiedzUsuń
  18. O matko, taka prawda! Zwłaszcza w dużym mieście...

    OdpowiedzUsuń
  19. Droga autorko bloga, zastanów się lub poczytaj, jaka jest różnica między opinią a oceną, zamiast twierdzić, że wyrażasz tu swoją opinię. I radzę pomyśleć również nad tym, czym się różni krytykowanie cudzego wyglądu od krytykowania DYSKRYMINACJI. Podpowiem: jedno jest atakiem, a drugie obroną.
    "Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji." - I. Kant

    Swoimi wypowiedziami wyraźnie dajesz do zrozumienia, że uważasz się za osobę ubierającą się adekwatnie do figury i wyglądu. A jesteś tego pewna? ;) Gdybyś stanęła przed jury stylistów, projektantów i znawców mody, to raczej srogo byś się zdziwiła. Na pewno Twoje spodnie mają idealnie dobrany fason? A co z długością marynarki, układem guzików, kieszeniami, głębokością dekoltu, wcięciem w talii, szwami, doborem wzorów i gatunków materiału...? Myślisz, że te elementy nie mają wpływu na postrzeganie Twojego wyglądu? Specjaliści uważają inaczej. Ciekawe, jak byś się poczuła w ciele ocenianej.

    Zapewne odpiszesz, że nie interesuje Cię zdanie specjalistów, a zwyczajny zdrowy rozsądek i poczucie estetyki. Naprawdę sądzisz, że Twoje opinie na temat tego, co wygląda dobrze, a co źle, wzięły się znikąd? To zakorzenione w Tobie, zasłyszane reguły, wynikające z wychowania i kultury. Spytaj kilkuletnie dziecko, czy aztecki wzór lub baskinka je razi. Albo zasugeruj Afrykance, że ma za grube nogi do spódniczki z trawy i powinna nosić lepszy stanik. ;) Wydaje Ci się, że jesteś wyjątkowa i nie ulegasz trendom, ale pisząc o odpowiednim dobieraniu fasonów do figury, udowadniasz, że jest inaczej. Moda ma na Ciebie taki sam wpływ, jak na krytykowane przez Ciebie "fashion victims", tylko w innym zakresie.

    Napisałaś, że widząc (Twoim zdaniem) kiepsko ubraną osobę, po cichu się podśmiewasz i komentujesz to w internecie. Rzeczywiście jest się czym chwalić! Proponuję zebrać się na odwagę i powiedzieć to komuś wprost, a nie obmawiać go za jego plecami. Uważasz, że blogi służą właśnie do takiego obsmarowywania innych. Tak często bywa, ale czy jest to właściwe...?

    Blog to nie prywatny pamiętniczek i trzeba zdawać sobie sprawę, że posty trafiają do wielu ludzi i szybko się rozprzestrzeniają (powyższy jest już na kwejku). Bloger jest rodzajem publicysty, dlatego powinien głęboko się zastanowić nad formułowaniem swoich wypowiedzi. Chyba że wierzysz w zasadę "co się stało w internecie, zostaje w internecie" i nie czujesz odpowiedzialności za własne słowa.

    Pewnie uważasz, że taki obrazek nie przyniesie żadnych negatywnych skutków. Ale w rzeczywistości sprzyja on szerzeniu się niezdrowych idei. Ty, publikując go, utwierdzasz czytelników w przekonaniu, że NIETOLERANCJA jest w porządku, a oni, popierając Twoje zdanie, utwierdzają Cię w tym samym. Kółko wzajemnej adoracji orędowników Właściwego Dobierania Stroju. Proponuję założyć stowarzyszenie. Brakuje Wam tylko adekwatnych kapturków (koniecznie pasujących do figury~!), if you know what I mean. ;]

    Zaraz przeczytam, że awanturuję się / bulwersuję / pluję jadem bez powodu. Ale ta pozornie błaha sytuacja jest częścią o wiele poważniejszego, niebezpiecznego zjawiska. Rośnie nam pokolenie wiecznych krytykantów, a zbiorowe wyszydzanie i potępiane innych osób staje się coraz bardziej modne. Jak tu spokojnie wyjść z domu, skoro otoczenie wiecznie cię ocenia i z ciebie kpi? Nic dziwnego, że ofiarom takiego zachowania grozi depresja i poważne zaburzenia lękowe. Lekceważenie tych konsekwencji jest przejawem skrajnego braku empatii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka najlepszych kawałków z Twoich wypowiedzi:
      "Chyba się zerzygam z żalu jak zobaczę kolejną kobietę z figurą gruszki w przykrótkiej baskince i przyciasnych
      legginsach które mało nie eksplodują na łydkach."
      "Wciąż trzeba tłumaczyć, że przy niektórych figurach pewne rzeczy po prostu szpecą, wyglądają pokracznie i okropnie?"
      "Ale litości, nie zakładaj na siebie wszystkiego jak leci tylko dlatego, że to jest modne."
      "nie hejtuję konkretnych trendów (może poza uggami i pseudouggami, bo te zadeptane pięty mnie osłabiają), hejtuję bezmyślne podążanie za modą bez względu na wszystko."
      "Ale czekaj, co, nie mogę już skrytykować osoby, która bezrefleksyjnie zakłada na siebie wszystko co zobaczy w Zarze, mimo, że nie pasuje to do jej figury ani w ogóle wyglądu?"

      Sporo tu poczucia wyższości i negatywnych słów, co? Ale spokojnie, bo przecież:
      "Nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy się ubierał jak chce."
      I wszystko jest cacy.

      A to mój osobisty ulubieniec:
      "Nie ma co spinać pośladów, przecież nie przyklejam go na czole każdej pannie, której ubiór mi się nie podoba. Ani nie pluję jej pod nogi."
      Wielkie dzięki za taką łaskę! A przecież mogłabyś jeszcze zdzierać z nich te paskudne ciuchy. :) A Ty tylko uprzejmie nakazujesz - KOBIETO! WEŹ ZDEJM TO!

      Jeśli ktoś się nie zgadza z moją wypowiedzią, to stawiam małe wyzwanie: proszę odeprzeć wszystkie moje uwagi. Z tego, co widzę, na razie każdy rzeczowy argument jest pomijany, a autorka ucina dyskusję, kiedy ta staje się dla niej niewygodna.

      Krytykowanie jest łatwe. Za to przyznanie się do błędu wymaga odwagi.

      Usuń
    2. @Anonimowy: "Czy nietolerowanie nietolerancji jest nietolerancyjne?"
      Innymi słowy *yaaawn*

      Usuń
    3. Wiem, że czytanie dłuższych tekstów to trudna czynność, a odpisanie jeszcze trudniejsza. Dlatego teraz łatwiej.

      Wytłumacz mi jedno: jaki CEL ma Twój obrazek? Widzę dwie opcje:

      1) Naprawdę wierzysz, że jesteś wyrocznią stylu, Twój apel poskutkuje i ludzie zaczną się wreszcie ubierać "właściwie". Tylko po co? Żeby Tobie się przyjemniej na nich patrzyło? Czy żeby oni czuli się lepiej? A skąd wiesz, że teraz czują się źle?
      2) Wytykanie cudzych wad i publiczne wyśmiewanie przynosi Ci satysfakcję. Dzięki pochlebnym komentarzom możesz z innymi krytykantami wspólnie celebrować Waszą wyższość nad bezmyślnymi ofiarami mody.

      Wystarczy krótka odpowiedź: 1 czy 2? :)

      Usuń
    4. 3) Wyławianie z tłumu internautów osób, które nie są w stanie zrozumieć prostego obrazka i dorabiają sobie do niego pięć tryliardów interpretacji ;)

      Usuń
    5. @Kaworu: A czy można tolerować nazizm, rasizm, seksizm? Tolerancja ma pewne granice, które wyznacza szkodliwość społeczna. Poczytaj, co pisze na ten temat Karl Popper.

      Usuń
    6. Jej, kolejna sfrustrowana, gruba baba... :/

      Usuń
    7. @Rynn: Sama zinterpretowałaś swój obrazek opisem i późniejszymi komentarzami. Chyba że ktoś pisał za Ciebie te kpiące teksty, pełne epitetów ("bezmyślne", "pokracznie i okropnie" itd.). Wydaje mi się, że wyławiasz z tego tłumu zgoła inną grupę osób. Z pozostałymi proponuję założyć wspomniane stowarzyszenie. :]

      Usuń
    8. O, kolejny członek klubu. I zobacz, jak ładnie się z Tobą zgadza. Rozumiem, że celowo się nie odnosisz do tych komentarzy? Pozostaje się cieszyć, że ma się takich zwolenników.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Po co ja się właściwie wysilam? Przecież co jak co, ale tutaj nie mogę liczyć na konstruktywną dyskusję. A nawet na jeden przemyślany argument. Moje przewidywania się w pełni potwierdziły. Kto nie ma nic do powiedzenia, ignoruje rozmówcę, obraża go... lub ziewa. :)

      Życzę miłego łechtania swojego ego.

      Usuń
  21. *łechtu łechtu łechtu*

    OdpowiedzUsuń
  22. Kompletnie nie ogarniam. Jest komentarz do pewnej sytuacji, którą można określić życiową, ale sypią się dziwne podpisy. Tolerancja, bla bla. Ok, ale to jest jej strona, i może wrzucać co chce. Poza tym czy to nie jest po prostu jej zdanie na temat pewnych zachowań w społeczeństwie ? ... Doprawdy trudno mi się tu doszukać czegoś obraźliwego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hm. Chyba wszystkim tym, którzy piszą tutaj tony "konstruktywnej krytyki i rzeczowych argumentów" ten obrazek wypalił się na siatkówce. Bo naprawdę nie rozumiem, jak można tak przeżywać zamieszczony na prywatnym blogu rysunek. Nie jest to kampania społeczna, Rynn nie rozpowszechnia ulotek ze swoim dziełem ani nie obkleja miast plakatami czy billboardami, ale dzieli się swoją refleksją. Własną opinią, do której ma prawo? Na dodatek jest to całkiem zgrabnie sformułowane przesłanie, aby nie być niewolnicami mody, tylko umieć z obowiązujących trendów wybrać to, w czym wygląda się dobrze. W prostym i ogólnym sensie, a nie analizując strój przed hordą stylistów. Jasne, że "wyglądanie dobrze" dla każdego oznacza co innego, ale to już kwestia gustu, tak jak i nastawienie do powyższego obrazka ;) Wrzućcie na luz, ludzie ;)

    Ola G.

    OdpowiedzUsuń
  24. Obrazek jest świetny. Niestety są ludzie, którzy bezrefleksyjnie zakładają na siebie szmatki, bo modne, słuchają muzyki, która jest modna 2 tygodnie, potem passe etc. O takich ludziach wg mnie jest ten obrazek. Oczywiście, niech robią, co chcą, na zdrowie im. Jedynie co, to smutne, że obecnie coraz mniej refleksji nad tym, co się robi i ludzie nie mają gustu, tylko to, co pokazują w magazynach. No i ... żeby się obrazić za czyjeś postrzeganie świata na CZYIMŚ blogu, to gratuluję. Mam wrażenie, że te "rzucające się" anonimki, to feszyn blogerki, które za byle krem przeciwzmarszczkowym dadzą się pokroić, mimo, że nawet 20 lat nie mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D mylisz blogerki "kosmetyczne" (cudzysłów celowy, bo ogólnie blogerki urodowe lubię ;)) z feszyn blogerkami! One przecież dają się pokroić za romłe :P

      Usuń
  25. wiesz co Rynn - jesteś niewychowana

    yawn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niewychował się wśród tuj..."

      Usuń
  26. Rynn jesteś niewychowana <3
    Ale ja w takim razie jeszcze bardziej, bo nie ujęłabym tego tak delikatnie :D
    A Kilkustronicowe wywody Anonimów, które się własnego zdania wstydzą - so good :P
    Biorąc pod uwagę, że jak kto usiłuje wytyczać modę a sam w niej wygląda jak półtora nieszczęścia... cóż. Widuję takie osobistości codziennie, więc w pełni rozumiem irytację autorki.
    I nie chodzi tylko o grube/puszyste/itd. kobiety. Patyczaki którym legginsy fałdują się w kolanach też są komiczne, jakby na to nie patrzeć ^^
    A chętnym do zaciukania mnie tępą łyżką za urażanie ich "dumy i godności osobistej" (chociaż jedyne za co mogliby mnie oskarżać to urażanie dumy osobowej, do której jednak nie należy nieszczęśliwy ubiór) - proszę argumentować, mam na miejscu nie jedną Kobietę, Artystkę, natomiast jedną Projektantkę mody, z niesamowitym wyczuciem gustu, prowadzącą zajęcia dokładnie dla takich osób - które nie potrafią pogodzić "modne" z "ja" (jako "wygląd", "figura" i "samopoczucie"), "sytuacja", "pora dnia" i kilkoma innymi.
    Dodatkowo - hey! Podpisuję się własnymi danymi osobowymi. Możecie mnie znaleźć i w twarz powiedzieć co o mnie myślicie, o ile macie na tyle odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Obstawiam, że sporo ludzi noszących różne baskinki/dany model spodni i inne wynalazki robi to, żeby dobrze wyglądać.
    I stwierdzenie, że ślepe podążanie za modą im nie służy to rzeczywiście takie zło, że Szatan abdykuje i zaprosi nas na swój tron....

    Ludzie mają prawo się ubierać jak chcą, a my prawo się dziwić że noszą to co niekorzystne.

    Raczej to, że jeden zwraca uwagą na wygląd drugiego się szybko nie zmieni.

    Ja tam widzę różnicę między takimi zdaniami:
    a) 'bardzo niekorzystnie wygląda w tej sukience, założyłaby model x i wyglądałaby super, a tak niesamowicie uwidacznia mankamenty swojej sylwetki; chyba lepiej wyglądać mniej modnie, ale dobrze'
    b) 'fuuu, coo za spasiony wieprzek, po co ona w ogóle próbuje kupić coś ładnego i tak zawsze wygląda tak, że sie rzygać chce. nic jej chyba nie pomoże hihihi'

    No i oczywiście zapomniałam, że w ogóle nikt nigdy nie komentuje innych, ani wyborów życiowych, ani poglądów, ani wykształcenia, każdy może żyć jak chce! haha...

    Najbardziej mnie rozwala jak na forach internetowych ludzie w jednym wątku krzyczą na innych, żeby się w czyjś ubiór nie wtrącać a w drugim się śmieją z tych, którzy nie potrafią znaleźć swojej 2 połówki (bo to przecież obowiązek...)

    OdpowiedzUsuń
  28. A poza tym to fajnie, że w gazecie x pani x może napisać: schowaj do szafy sukienkę bombkę! jest passe! kup za to sukienkę tubę w kolorze kobaltowym'
    Ale jak ktoś śmie napisać- noś to w czym dobrze wyglądasz to już narzucanie opinii :D

    Niektórzy to nie śpią po nocach śledząc trendy, mają swoje wyrocznie stylu i czytają ich słowa z zachwytem, ale niech ktoś powie, że jego zdaniem moda jest po to, żeby było ładnie i estetycznie to już nie ma swojego zdania :D

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja tylko na temat komentarzy napiszę: uderz w stół, a nożyce się odezwą :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Powiem szczerze, że też zwracam uwagę na osoby, które nie ubierają się wg swojej sylwetki. Może to dlatego, że sama, kupując ubrania najczęściej tym się kieruję. Często myślę sobie "Czy ona/on się nie widzi w lustrze?". Może się za tym kryć wiele rzeczy, np. jak ktoś już napisał, ktoś może uznawać swoją część ciała za atut, a ktoś inny to samo by zakrył w każdy możliwy sposób. Np. Ja mając biust wielkości D, nie ubrałabym bardzo dużego dekoltu, bo nie lubię zwracać na siebie uwagi. Inna dziewczyna może go uznać za atut, jest odważna więc pokazuje prawie wszystko. Widząc ją krzywiłabym się, bo mi osobiście się to nie podoba. To chyba naturalne, ze jak coś nam się nie podoba, to w duchu to krytykujemy. Nie powiemy tej osobie tego w twarz, bo przecież tak nie wypada. A w internecie? Ja, też bym nie powiedziała. wiem, że nie zwracasz się w tym poście do konkretnej osoby, ale może się nie podobać sposób w jakim o tym napisałaś, używając mocnych słów. Widać, że bardzo mocno cię to bulwersuje, zniesmacza...

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze na głowę nie upadłam, żeby przejmować się tym, co noszą inni :) Obrazek jak obrazek... bywają dużo lepsze na tym blogu, ale skoro już wynika dyskusja (tu nie chodzi o przeżywanie, bardziej o to, że nawet byle co może być zaczątkiem rozmowy, która mogłaby być zajmująca, i z której mogłyby płynąć wartościowe wnioski dla obu stron... właśnie, mogłyby). W każdym razie - skoro już wynika dyskusja, warto byłoby traktować się z szacunkiem obopólnym. Szkoda, że tego tutaj nie ma (*yawn*). Ogólnie rzecz biorąc jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno, ale trochę mam tak, że gdy lubię czyjąś twórczość (teksty, obrazki, cokolwiek) i zobaczę, że twórca publicznie zachowuje się poniżej pewnego poziomu, to przestaje mi smakować. Tak, wiem, że świat się nie zatrzyma po tej mojej wypowiedzi. Dziękuję, dobranoc.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...